Nawyki finansowe Polaków

Nawyki finansowe Polaków




Nawyki finansowe Polaków nie są zbyt mądre. Jest w tym coś ze szlacheckiego „zastaw się, a postaw się”, a trochę naleciałości z poprzedniego ustroju. Jakby jednak tego stanu rzeczy nie uzasadniać, może on przynieść jedynie szkody, więc nawyki finansowe trzeba zmienić.

Zero planowania

Planowanie nie jest dla nas. Jeśli umowa o pracę mówi, że wypłata będzie 20., to znaczy, że tak będzie. Żyjemy w świecie, w którym jakiekolwiek odstępstwa od tej reguły są wręcz niewyobrażalne. Nie do pomyślenia jest, żeby księgowa zleciła przelewy choćby dzień później. Stąd takie problemy ze związaniem końca z końcem – wystarczy, żeby jeden koniec się odrobinę przesunął, a tu już okaże się, że pozostałe środki na nic nie wystarczą. Nie planujemy też w dłuższej perspektywie: obligacje są kiepskie, bo to tylko parę procent rocznie, a wypłata za dwa czy pięć lat, nie odkładamy na emeryturę, bo emerytura z ZUS wydaje się nam wszystkim pewna, bo „się należy”. Poza tym, to jeszcze przecież tak odległa sprawa…

Zero dyscypliny

Ci z nas, którzy spróbują coś zaplanować i postanowią oszczędzać, szybko przegrywają z własnym niezdyscyplinowaniem. Nagrodą za odłożenie 50 złotych jest ich wypłacenie i wyjście na pizzę. W zasadzie w nagradzaniu się za spełnienie własnych oczekiwań nie ma niczego złego, ale nagroda powinna być odpowiednio dobrana w stosunku do skali osiągnięcia. A już w ogóle najgorzej, jeśli po roku czy dwóch nadal nie jesteśmy co najmniej milionerami. No przecież odkładanie po 100 złotych miesięcznie niechybnie powinno do tego doprowadzić! Nie prowadzi, więc wycofujemy się z planów, które – może i niedoskonałe, ale działające – były pierwszym objawem finansowej odpowiedzialności.

Zero zaufania

Nie ufamy bankom i w pewnym stopniu trudno się temu dziwić – kompletny brak edukacji finansowej sprawia, że kiedy wpłacamy do banku pieniądze, nie rozumiemy, co się z nimi dzieje. Oczekujemy, że po prostu poleżą w bankowym depozycie i kiedyś je sobie odbierzemy, a bank nam zapłaci za to, że je przechował. Niektórzy wiedzą, że te pieniądze zarabiają: na kredytach, na obligacjach, rzadziej na bardziej agresywnych produktach. Jesteśmy w stanie zrozumieć z grubsza podstawowe produkty oszczędnościowe, ale już inwestycje są czarnymi skrzynkami: wkładamy pieniądze i liczymy na wynik, nie wiedząc, skąd ma się wziąć. A jeśli wyników brak, to zawsze jest to wina banków. Więc im po prostu nie ufamy i trzymamy pieniądze w skarpetach. Ale do skarpet też nie mamy zaufania, bo choćby nic z nich nie ubywało, to wydaje się, że możemy za te same pieniądze kupić coraz mniej. Czyja to wina? Pewnie rządu. Albo banku, ale na pewno nie nasza i niezrozumienia zasad finansów.

Edukacja boli

Edukacja kojarzy się ze szkołą, a szkoła kojarzy się źle. Dlatego edukacja finansowa nie jest dla nas. A jeszcze, żeby płacić za kurs oszczędzania? Znowu jakiś cwaniak chce nas przerobić na czysto, ale my się nie damy. Skarpeta to zawsze lepsza inwestycja i chęć zmiany swoich nawyków finansowych, a skoro nie działa, to już nie nasza wina. I tak na okrągło, a wystarczyłoby proste szkolenie, żeby zrozumieć podstawowe błędy leżące u podstaw złych nawyków…

3 thoughts on “Nawyki finansowe Polaków”

  1. Zwróciłaś uwagę na bardzo istotny problem. Mało kto oszczędza w dzisiejszych czasach, a łatwy dostęp do kredytów sprawia, że gotówki mamy coraz mniej.

  2. Przyznaję, że póki co nie oszczędzam jakoś specjalnie pieniędzy. Czasem ewentualnie, gdy mam jakiś „cel”, do którego spełniania potrzeba i czasu i większych nakładów finansowych. Póki nie planuję założyć rodziny, to może nie tak, że żyję z dnia na dzień i od wypłaty do wypłaty, ale z drugiej strony nie jestem dusigroszem. Póki nie mam dla kogo odkładać, nie odkładam. Wychodzę z założenia, że jutro może mnie już nie być, więc chcę korzystać z tego, co zarobię 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *